Szukaj
  • Anna Magalska

Nic już nie będzie takie jak było. Ani las, ani śnieg

Wyjeżdżałam z Podlasia w drugiej połowie sierpnia. Spędziłam kilka dni wakacji zaledwie kilka kilometrów od granicy z Białorusią. Dużo chodziłam po tamtejszych lasach, zagajnikach, polanach. Nadziwić się nie mogłam urokowi dzikiego, nie zepsutego ręką człowieka, miejscu. Była w nim jakaś magia, jakaś tajemnica… Obecnie to teren zamknięty.


Od ponad trzech miesięcy prześladuje mnie myśl, że miejsca, które odwiedziłam, były/są czyimś „domem”/postojem/miejscem cierpienia. Nie mogę przestać myśleć o tym, że teraz, na tej polanie, na której odpoczywałam w sierpniowym słońcu, leży zmarznięty, głodny, chory, samotny i zrozpaczony człowiek. A może ktoś tam właśnie umiera…To mnie rozsadza od środka, nie mogę przestać o tym myśleć. Kładąc głowę na poduszkę (od prawie stu dni) odmawiam modlitwę (moją – wewnętrzną i prywatną). Modlitwę o to, by stał się cud. Żeby stał się jakiś cholerny cud i ofiary tej obrzydliwej politycznej gry były w końcu bezpieczne. Cud. Jedynie w takich kategoriach pozwala mi myśleć rząd kraju, w którym mieszkam. Hipokryzja. Bezduszność. Okrucieństwo. Dehumanizacja człowieka. To wszystko na co go (rząd) stać. Gniew. Nie godzę się. Krzyczę.


Kiedyś wrócę do tego lasu… wrócę i znajdę w nim ślady ludzkiego cierpienia. I pomodlę się po swojemu. Spadł pierwszy śnieg. Biały puch pokrył trawniki. Nie cieszy mnie, jak kiedyś. W podlaskim lesie, w śniegu łatwiej będzie wytropić ukrywających się ludzi. Zostawią przecież ślady. Jak zwierzyna. A kogoś, kto właśnie stracił marzenie o domu, śnieg otuli i pozwoli zasnąć. Na zawsze.


Krzyczę. Cisza.

26 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Dyskryminacja? To mnie nie dotyczy Każdy kraj, niezależnie od pozycji ekonomicznej, położenia geograficznego, czy przynależności do związków unii i sojuszy, boryka się z pewnymi problemami. Mówiąc „kr